



Zawsze, gdy jestem świadkiem burzy i zmian zachodzących podczas tego zjawiska, następuje jakieś wewnętrzne napięcie, sekundy biegną inaczej, jak czas postrzegania świata a może to tylko wrażenie, że burza z wyładowaniami jest jak żywa istota.
Z królem grozy, piorunem i jego żyłkami, co wplatają się w chmury jak w jakąś fryzurę. To piękno i gwałtowny rytm burzy nadaje jej cechy istoty. Każdą nawałnicę przeżywam inaczej i każdy błysk oślepia mnie innym światłem w śród nocy.